Zmieniać nazwę firma może - Nic jej to jednak , nie pomoże

VITLIFE Zuzanna Nowicka Skórzewo ul. Poznańska - opinie o firmie

Kiedyś Barvit teraz Vitlife Zuzanna Siuda czyli firma ze Skórzewa organizująca pokazy – opinie.  Opinie o firmie i produktach kupionych na spotkaniu z firmą Vit Life – czyi kilka słów o tym jak odstąpić od podpisanej umowy. Jak zrezygnować z umowy podpisanej podczas prezentacji w hotelu czy restauracji – porady dla kosnsumentów. Zuzanna Siuda Nowicka  prowadziła działalność Barvit  teraz prowadzi firmę o nazwie Vitlife – czyli jeden wielki przekręt mający na celu oszukanie i naciągnięcie konsumentów – według opinii na forach internetowych. Jak można zrezygnować z umowy zakupu towarów typu mata masująca Vitlife, wyciskarka do soków, garnki czyli naczynia. Skórzewo czy Buk – jaki jest adres i gdzie odesłać towar z prezentacji?umowy.

Firma VitLife czyli Barvit
Zuzanna Nowicka czy też Zuzanna Siuda

Ciężko, oj zaprawdę ciężko i znaleźć i napisać coś dobrego o firmie prowadzonej przez Panią Zuzannę.
Plusem nawet nie jest duży staż firmy – która została zarejestrowana w 2013 roku.
W tym przypadku można wręcz powiedzieć o tym, iż czas trwania przełożył się na zdobycie doświadczenia w …

Bez dwóch zdań – perfekcyjnie opanowanym unikaniu spłat zadłużeń i kontaktów z konsumentami.

Pokaz Barvit - oszukańczy cyrk na kółkach
Jak wygląda prezentacja z punktu widzenia klienta?

Jak wygrać 2 000 zł… do zapłaty …oraz zostać wycyckanym z 2h wolnego czasu na rzecz zbyt krótkiego, pozłacanego łańcuszka?
Jak w tłumie staruszków zostać oklaskanym zwycięzcą niczego, wymaglowanym przez grupę specjalistów krzyczących „Terenia, kupcie to!”?
Oto opis prawdziwego cyrku Barvit – w programie mat masujących i pasów barkowych. Ostatnio zrobiło się w moim domu dość gorąco. I to dosłownie.
– Chcesz wiatraczek? – pyta wtedy moja genialna matka – chodź ze mną na jeden pokaz.
Więc tak też polazłam. Chętna poświęcić godzinę wolnego czasu na przedstawienie kunsztu czarodziejskich sztuczek handlu – za wiatraczek. 

Pokaz dla emerytów- tak wygląda typowa prezentacja - początek

 10 rano, małe miasteczko, piękny słoneczny dzień. Trzynastu emerytów, moja matka i ja. Jedyna młodzież.
Na pokazie zaprezentowano maty masujące i masujące pasy barkowe. Zastosowano ciekawe chwyty typu: podliczenie kosztów masaży u specjalistów, wypytanie „uczestników” już posiadających jakieś starsze modele czy są zadowoleni iii taaaak daaalej, przedstawiając wszystko na korzyść sprzedawanego produktu.
Była to baaaardzo nagięta rzeczywistość sprawiająca wrażenie, jakby odkryto złoty środek na wszelkie dolegliwości świata a my, ślepcy zamiast poddawać się operacjom i umierać – powinniśmy po prostu kupić te masujące cuda.
Pranie mózgu biednym ludziom. Wymasowany musiał zostać każdy. Do każdego podszedł wtedy „sprzedawca” i zaczął swój subtelny „wywiad” pytając jakie „pacjent” posiada dolegliwości i jak to się ich pozbędzie – razem z zawartością portfela jeśli tylko podpisze umowę. Potem robiło się coraz zabawniej a czas mijał i mijał. Z obiecanej mi przez matkę godziny zrobiły się ponad dwie, podczas których po niezbyt przyjemnym i z pewnością nie zwalającym z nóg masowaniu przyszedł czas na bardziej wyczerpujące, osobiste maglowanie. Ależ sprytnie to wymyślono!  Pod koniec pokazu miało się odbyć losowanie cudownych nagród, wymieniam szczegółowo:– wyciskarka do soków [bez podanej nazwy] warta ponad 6 000zł– Zestaw garnków Philipiak wart ponad 8 000zł Wszystko ochoczo stało przed nami na stoliku i czekało.
A więc po wielkim masowaniu zaproszono mnie z matką na boczek – pod przykrywką odebrania kuponów do losowania. Zdziwiłam się gdy kazano usiąść a elegancki dżentelmen zaczął gryzmolić mi przed nosem niezwykłe obliczenia. Byłam na co najmniej kilku szkoleniach dotyczących rozmów handlowych – robił to perfekcyjnie – aż za!
Wyliczał, wyliczał, wyliczał, dorzucił pościel, lanolinę, łańcuszki, poduszki.. cały stragan by moja nieugięta matka żaląc się, że ma chwilowo na utrzymaniu córkę na wakacjach i koty – i tak nic nie kupiła. Sprzedawczyk nie wytrzymał krzycząc wreszcie  „Terenia – kupcie to!” .. szkoda, że nie uderzył ręką w stół dla lepszego efektu. Matka sobie poszła, ja skwitowałam, że jest zbyt dużą sknerą i do niej dołączyłam pokładając się w duchu ze śmiechu i pewnego rodzaju zniesmaczenia. Tej granicy chyba nie powinno się przekroczyć.

„Kupcie to! Po co wam wymiana okien na plastiki, skoro niedługo nie będziecie w stanie wychodzić z tego domu?!” zatroskany głosił złowieszczo takie przepowiednie jakby masująca mata miała nas uzdrowić ze śmiertelnego raka mózgu. Taki kilkunastominutowy magiel z prezentacją wyliczeń musiała  przeżyć niestety każda para osobno by wreszcie po podpisaniu paru umów przejść do rzeczy. Już o wiele szerzej uśmiechnięte twarze – na myśl o sypiących się z nieba prowizjach – prezentowały dalej wciskając prawie siłą do rąk niezwykłą lanolinę i opowiadając troszkę o nagrodach, na których widok każdemu leciała ślinka. Zaczęto losować. 

Losowanie nagród na prezentacji - czyli wygraa za którą trzeba płacić

Wylosowano 6 par przy odgłosach gromkich oklasków reszty, fanfar i głośnego na ten czas disco-polo z radia: w tym moją matkę. Biłam brawo jak szalona na myśl o tych tysiącach pieniążków spływających do nas z allegro gdy tylko soko-cudo trafi w nasze rączki by je sprzedać.
Co się okazało?
Że wylosowane nazwisko losuje dalej – kopertę, w której może być coś lub może nie być nic.
A w kopercie znajduje się napis głoszący, że jest to „DOFINANSOWANIE” mimo, że prowadząca wrzeszczy nakazując cieszyć się wszystkim, że Pan X wygrał zestaw Garnków.

„Jeśli podarujemy wam za darmo taki produkt, wrócicie z nim do domu i zaczniecie chwalić znajomym – będzie to najlepsza dla nas reklama”
mówiła wcześniej cieplutkim głosem z uśmiechem diabła na twarzy.

Każdy ze szczęśliwców wygrał „DOFINANSOWANIE” do określonego PRODUKTU a kwota dofinansowania była sprytnie WYLICZONA tak, by KAŻDY musiał dopłacić do np. WYGRANYCH NACZYŃ ponad 2 000 zł. – ale skoro warte są 8 000zł. – dofinansowanie wynosi 6 000 zł które przecież ZAOSZCZĘDZA w ten sposób – wbijano do głów biednym, pozbawionym już możliwości logicznego myślenia starszym osobom. Kto bowiem miał troszkę oleju w głowie jak moja matka i jeszcze jedna Pani – wyszedł. I tak było to wyjście zbyt późne.

Ostateczna prawda jest taka – że nikt nic nie wygrywał. Losowanie było mistrzowską przykrywką do zakupu produktu, płacąc jego faktyczną cenę + prowizję i myśląc, że oszczędza się przy tym 4 lub 6 tysięcy złotych.

Po prezentacji sprzedażowej - czyli opinie o sposobie sprzedaży na pokazie .

Skąd takie wnioski?
Wystarczy wstukać w allegro: zestaw Philipiak – by dojść do szczegółowej nazwy – MILANO i zobaczyć, że Zestaw Naczyń, który na pokazie był ponoć wart ponad 8tysięcy złotych: zupełnie nowy, od firmy można nabyć za cenę od 2 700zł a od osoby prywatnej, zapewne nabranej na pokazie: od 1 400zł też nowy. (na chwilę obecną)

Biedny dziadek, który „wygrał” dofinansowanie 6 000zł i dopłacił ponad 2 000zł z własnego portfela tak naprawdę: nic nie wygrał i dopłacił do rzeczywistej wartości produktu.

Mistrzostwo ściemy! Brawo!
Serio brawo! Dla dupka, który jest twórcą tego pomysłu. Wstaję i biję Ci brawo !!!
Najlepsze zachowano dla mnie na sam koniec gdy po tych wszystkich okrzykach, brawach, duchocie pomieszczenia, maglowaniu, praniu mózgu zeszłam na dół po mój wiatraczek i dowiedziałam się, że jestem ślepą idiotką, która nie doczytała: „do wyczerpania zapasów” i mimo porannego potwierdzenia Pani przez telefon, że wiatraczki będą – otrzymałam jedynie pozłacane gówno ledwo oplatające moją szyję. 

Gdybym mogła cofnąć się w czasie – w pobliskim sklepie nie kupiłabym potem rogalika i soczku na śniadanie a dołączyła pomidory by ich obrzuceniem podziękować Państwu za tak cudownie spędzony czas. :]. OBIEKTYWNIE: zło okropne w postaci jawnego oszustwa, na szczęście z 10 lub 14dniową możliwością rezygnacji z zakupu
SUBIEKTYWNIE: mam ochotę powyrywać jaja z dupy wielkiego twórcy, który w świecie i tak już doszczętnie złym do tego zła się w ten sposób dokłada
Życzę rychłego bankructwa –  Ja osobiście – zesłałabym was na Sybir. :] 

Czujesz się oszukany przez firmę Vitlife

Zwrot towaru i pomoc w odstąpieniu od umowy - dla nas to codzienność

czytaj uważnie

01 REGULAMIN

Jesteśmy dla Ciebie i to w Twoim interesie jest wycofanie się z zawartej umowy. Abyś wiedział na co możesz liczyć, w czym i jak Ci pomożemy – w pierwszej kolejności przeczytaj nasz regulamin.

uzupełnij

02 ZGŁOSZENIE

Abyśmy mogli bliżej przyjrzeć się Twojej sprawie, musimy znać kilka podstawowych faktów. A żeby je poznać – odpowiedz na kilka ważnych dla nas pytań – niezobowiązująco.

daj nam chwilę

03 ODPOWIEDŹ

Po uzupełnieniu formularza daj nam czas na odpowiedź. Maksymalnie jeden dzień roboczy. W tym czasie zachęcamy do wyrażenia opinie o  firmie na pokazie którym byłeś obecny.

4
Dodaj komentarz

2 Wątki komentarza
2 Odpowiedzi wątku
1 Obserwujący
 
Hottest comment thread
3 Comment authors
  Subscybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Irena

Zgadzam się w 100% z opinią opisaną przez Panią powyżej na temat Firmy „VITLIFE” .13 listopada 2019 r. byliśmy razem z mężem zaproszeni poprzez rozmowę telefoniczną i drugi raz przypominającej sms o spotkaniu na ,którym mieliśmy otrzymać każdy z nas prezent .Jak się pózniej okazało prowadzący na koniec ponad 2 godz.pokazu stwierdzili że żle zrozumieliśmy informację na temat prezentu.Spotkanie było prowadzone tak jak Pani dokładnie opisuje chaotyczne ,głośna muzyka,krzykliwa rozmowa… Czytaj więcej »

Misia

Witam. Proszę o pomoc. W dniu 5 – 11 – 2019 odbyło się spotkanie o 13:30 w Gryfinie w restauracji Wodnik firmy Vitife. Pani dzwoniąc powiedziała że spotkanie będzie trwało tylko jedną i będą trzy prezenty do wyboru. Prezenty to robot kuchenny, odkurzacz ten okrągły i bon na wczasy. Byłam z mamą na tym spotkaniu było ok ale jak tylko wszyscy wyszli to dostali bon na wczasy. Wszyscy byli wściekli.… Czytaj więcej »